Karczówka pod Kielcami.

Poniższy artykuł pochodzi z gazety „KURYER LITERACKO NAUKOWY” NR 11 Dodatek do Nru 75-go „ILUSTROWANEGO KURYERA CODZIENNEGO” z dnia 16-go marca 1931 r. Zachowano oryginalną pisownię.


Z Polski o Polsce.

Karczówka pod Kielcami.

Miejsce wycieczek i odpustów. – Kościół i cechy jego. – Klasztor Bernardynów. – Szkoła w klasztorze.

 

Ogólny widok kościoła i klasztoru w Karczówce pod Kielcami.

 

Kraków, 15 marca.

 

Z którejkolwiek strony zbliżamy się do Kielc, czy od Chęcin, czy Mostowa, czy od Bielin, czy Miedzianej Góry – widzimy na widnokręgu wzgórze wyniosłe, a na niem wieżyce kościoła. To Karczówka – cel wycieczek mieszkańców Kielc, a miejsce odpustowe dla mieszkańców bliższej i dalszej okolicy kilka razy w roku. Karczówka – to wzgórze skaliste, wapienne, lasem sosnowym pokryte, znane w dawnych czasach z kopalni rudy ołowiu, a od XVII w. słynna kościołem i klasztorem.

A historia powstania tych budowli jest następująca:

Około 1620 r. wybuchła zaraza w okolicy Kielc. Marli ludzie, jak muchy. Wtedyto ślubował biskup krakowski Marcin Szyszkowski, że wybuduje kościół pod wezwaniem św. Karola Boromeusza, jeżeli zaraza ustanie. – Wspomnieć należy, że biskupstwo krakowskie w tym czasie ciągnęło się od Śląska aż za góry Świętokrzyskie, gdzie w Bodzentynie mieli nawet biskupi swą letnią rezydencję. Biskup Szyszkowski miał szczególne nabożeństwo do św. Karola Boromeusza. Był bowiem jego przyjacielem za życia i przywiózł nawet jego relikwje do kraju. Wkrótce zaraza ustała, a biskup zabrał się do dzieła. Rozpoczął budowę w r. 1624, a w cztery lata później poświęcono świątynię i złożono relikwje św. Karola. Kościół nieduży – w stylu barokowym, posiada duże wieże: wyższa jest to dzwonica, niższa – to sygnaturka nad przezbiterjum kościoła. Pokryte błachą miedzianą, latami zpatynowane, bawią oko nietylko kształtem, ale i barwą. Te cacka architektury barokowej – jakże przypominają nam wieżyce kościoła św. Anny w Krakowie!

W kościele zasługuje na specjalną uwagę posąg św. Barbary w osobnej kaplicy. Wykuty jest z jednej bryły rudy ołowianej, którą znalazł górnik Hilary Mala w pobliżu Karczówki. Posąg ten jest we wielkiej czci u mieszkańców. W dzień św. Barbary, patronki górników, odprawia się uroczystą mszę św. dla górników z całej okolicy. Że posąg posiada i artystyczną wartość, najlepiej świadczy fakt, że Uniwersytet Jagielloński w r. 1812 czynił starania, by tę „osobliwość krajową” nabyć do swoich zbiorów. Starania te jednak nie odniosły skutku.

Tuż przy kościele wybudowano klasztor, który tworzy z ogrodem  jedną całość otoczoną murem i obejmującą cały szczyt góry. Trzy bramy wiodą do wnętrza zabudowań i na obszerny dziedziniec. W narożnikach murów wznoszą się wieże – rodzaj baszt, nadając klasztorowi wygląd obronnego zamku.

Do kościoła wiodą bardzo dobrze obmyślane załamane schody – kończące się terasą, z której piękny roztacza się widok. Jakże te schody przypominają nam wejście na Skałkę!

Rodzi się pytanie – czyżby budowniczy nie był ten sam? Czy może tylko projektował tę rzecz dla Karczówki? Czy może przypadkowe podobieństwo?

Po wybudowaniu świątyni sprawowali tu służbę bożą księża świeccy. Ale wkrótce fundator sprowadził Bernardynów i stosownie do życia klasztornego siedzibę dostosował. Sprowadzeniu sprzeciwili się Paulini z Częstochowy, opierając się na bulli papieskiej, która zabraniała osiedlać się jakimkolwiek zakonnikom w pobliżu Jasnej góry. Przetrwali tutaj Bernardyni aż do upadku powstania styczniowego: w r. 1864 na mocy „ukazu” zniesiono i ten klasztor. Było wtedy 10 zakonników: 9 musiało przenieść się do Wielkiej Woli w powiecie opoczyńskim, a na Karczówce pozostał tylko jeden aż do śmierci. Po kasacie klasztoru znowu duchowieństwo świeckie roztoczyło opiekę nad kościołem i zabudowaniami, łożąc wiele trudu, by budowle te nietylko nie uległy zniszczeniu, ale by zachowały swój świetny wygląd. I to w zupełności się udało. Bardzo wielkie zasługi położył w tym kierunku administrator ks. Niedźwiedzki. Umiłował ogromnie to wzgórze i nietylko restaurował, odnawiał zabytki, ale i rozszerzał je po całym kraju przez bardzo liczne odbitki.

Pamięta też klasztor ten i ciężkie czasy. Został bowiem zrabowany przez Szwedów w r. 1655 w zupełności. Ale i jaśniejsza chwila zabłysła w r. 1787, kiedy to król Stanisław August w przejeździe z Krakowa nie ominął Karczówki. Zatrzymał się i tutaj i podziwiał piękność budowy i położenia. Szambelan Trembecki napisał nawet odę na cześć „uroczej góry pod Kielcami”. Podczas powstania styczniowego zbiegło z Karczówki dwu braciszków „w niewiadomym kierunku”. Władza policyjno-wojskowa rosyjska internowała tutaj dwu księży: Sikorskiego i Masiewskiego za „nieznaną bliżej działalność”. Te dwa ostatnie wypadki zapewne przyczyniły się do usunięcia zakonników z tej miejscowości.

Cóż dzieje się z murami klasztoru – do czegoż one służą w czasach dzisiejszych? Mieści się tutaj drukarnia katolicka, którą obsługują zakonnice. Znalazła pomieszczenie również i część szkoły z Czarnowa. I mury starej siedziby klasztoru napełniają się dziś młodzieżą, by kształciła swój umysł i serce, a świątynia napełnia się modlitwą i śpiewem młodego pokolenia, by wyprosić u Boga lepszą przyszłość odzyskanej Ojczyźnie.

 

Dr. Franciszek Kulański.

 

Witamy i zapraszamy

Witamy na nowo powstałym wortalu poświęconemu Karczówce, którego celem jest zaprezentowanie walorów artystycznych jak i dokumentalnych najbardziej malowniczego zakątka Kielc. Zapraszamy wszystkich do przesyłania swoich prac przedstawiających Karczówkę i okolicę, czy też prac bezpośrednio zainspirowanych lub związanych z Karczówką. Czekamy na fotografie, rysunki, obrazy, grafiki, poezję, prozę, muzykę lub jakąkolwiek inną formę artystycznego lub dokumentalnego wyrazu, którą można będzie można zaprezentować na tej stronie. Jeżeli chcesz przesłać swoje prace kliknij tutaj!